czwartek, 22 grudnia 2011

blisko coraz bliżej

pobojowisko kuchenne w połowie "dekorancji" ciasteczek


przygotowane zestawy dla bliskich


czerwone koronki...



w sypialni zapaliłam tylko nieco światła





znajoma przesłała mi szwedzki magazyn wnętrzarski













puchate bambosze - ważna rzecz!



rożek na słodycze powstał w kilka sekund







ciasteczka pochowałam w puszkach, wysoko na półkach umieszczonych:)









świąteczna muzyka już przygotowana...

wtorek, 20 grudnia 2011

poniedziałek, 21 listopada 2011

poprzedni tydzień

... kolejny tydzień siedziałyśmy z Leną w domu z powodu przeziębienia. Decyzja o zostaniu w domu utwierdziła się po tym jak zadzwoniłam do pp i dowiedziałam się, że dziś przyszło do pp połowę dzieci, reszta chora. Plany były takie żeby zażegnać kaszel i sprawić, że moja panna poczuje prawdziwe "domowanie", takie z zapachem domowych ciastek, rosołem, żurkiem, zabawą, wygłupami. Dziś jest piątek, Lena śpi u dziadków, kaszel minął, a ja jestem królową tego domu mamuś, najlepszą na świecie:).

Tak ubrała się w poniedziałek rano, bardzo chora:) Z siatką na motyle, w fartuszku przygotowana do robienia ciastek. Zerka na ... film przyrodniczy. W tym tygodniu zamiast bajek dominowały Makro i Mikrokosmos:)


Prace plastyczno-artystyczne były na porządku dziennym rzecz jasna. Wszak czas BN zbliża się wielkimi krokami...

Pewna osoba ostatnio zadała mi pytanie, czy moja córka dzierga już coś na drutach czy też szydełkuje? Zamarłam. Ale ... młoda wyraźnie jednak fascynuje się np maszyną do szycia. Potrafi tak pół godziny siedzieć, zmieniać sobie sama biegi, podnosić stopkę, szyć... Mało tego, kiedyś przyszywałam guziki na co Lena zareagowała: mamuś wytłumacz mi dokładnie jak to robisz? Wiecie co zrobiła po moich objaśnieniach? Przyszyła SAMODZIELNIE dwa guziki a ja zostałam z paszczę do ziemi...

Lena ma swoją ukochaną fryzjerkę, panią Krzysię. Więc jak moje dziecko wchodzi do salonu to ja mogę nie istnieć. Obie rozumieją się doskonale i nigdy nie pytają mnie o zdanie. Ostatnio wyszła z warkoczem w kolorze niebieskiem, jechałyśmy na urodziny do babci:)

Jak już wyjęłam maszynę do przeszycia paru rzeczy tak wymyśliłam nową poszewkę na świąteczną poduchę, do kompletu właśnie powstaje obrus, będą jeszcze serca itd Święta planujemy na złoto-biało-czerwono.


Litery pojawiły się u nas niedawno. Są cudowne, wykonała je Pani z Bielska, której serdecznie dziękuję. Poza tym chodziłam wkoło LIFE jak kosztowało 56zł potem jak 42zł a dziś udało mi się je zdobyć za 14zł w Home&You.
A miś wypadł z koszyka i leżał na podłodze w sklepie, wzięłam przygarnęłam i został z nami. Miś Stefan patrzy na Miecza i rybę. Od dwóch godzin przy świecach i herbacie z cytryną i świeżym imbirem zachwycam się nową genialną cudowną płytą Miecza. Ciarki na plecach.

Stoję dziś w kolejce na poczcie, Lena siedzi przy stoliku i wypełnia druczki; puszczam do niej oko i uśmiecham się; pan stojący przy Lenie nagle mówi: a już myślałem, że to do mnie pani tak miło się uśmiecha; tak mi się przez sekundę miło zrobiło, nie pamiętam kiedy ostatnio ktoś puścił do mnie oko?! A kiedy pan to ostatni raz zrobił? Chyba na studiach i ona została moją żoną. No to strzał w dziesiątkę! Udany, też jest tak piękna jak pani.

fruwam....

Spokojnie piję czerwoną herbatę i na obiad jem sernik na ciemnym cieście. Gładzę nowy niebieski kalendarz na 2012 rok. Z pietyzmem wpisuję ważne daty, nazwiska, adresy, ceremonia nowego.

moje marzenia prawie fruwają
kiedy widzę je w twoich oczach
ty możesz to zrozumieć
słyszysz

ta zima była za długa
myślałem że nie wytrzymam
a teraz śpiewają ptaki
tak, ty słyszysz

jak wczesna wiosna
nie myślałem że jej doczekam
wiatr
nadzieja
słyszysz

usłysz moje wołanie

przyjdziesz
i zasiejemy to
co przeznaczył nam Bóg

marzę znów o wiośnie
ptaki śpiewające na wietrze
może kiedyś zrozumiem
co słyszysz
co ty słyszysz


piątek, 7 października 2011

Dzień Nauczyciela i inne

Dzień Nauczyciela to ważna data odkąd ma się własne dziecko. To, jacy pedagodzy pracują z naszymi pociechami ma ogormne znaczenie. Zwłaszcza pedagodzy w przedszkolu. Lena ma to szczęście, że uczęszcza do CUDOWNEJ placówki, że pedagodzy, którzy mają ją pod swoją opieką są PROFESJONALISTAMI z sercem!
W tym roku będąc w radzie rodziców postanowiłyśmy z koleżanką wziąć sprawę w swoje ręce i zamiast kwiatka czy czekoladki - robimy własnoręcznie kartki i albumy. Jaki będzie odbiór? Zobaczymy. Najbardziej boje się odbioru innych rodziców; już słyszałam plotkarskie teksty: "to jak to same to robią a co z kasą?". Zbieramy po 5 zł a ściągalność wyniosła na dziś 30%:( Po tym jak ostatnio jedna z nas (blogerek) miała nalot US bo ktoś "uprzejmy" doniósł - wolę mieć oczy i uszy szeroko otwarte bo złośliwość ludzka nie zna granic.
Ale pomijając złośliwości, jestem pewna naszego pomysłu i z radością powstały m.in. takie kartki:



Korzystając z chwilki przy maszynie uszyłam Lenie girlandkę:)

I mam nowe oczy:)
(zdjęcie własnoręcznie zrobione bez makijażu i z dołami z niewyspania ale obiecałam pewnej grupce MM:)