wtorek, 18 lipca 2006

18.07.2006r.

To już czas na osy lub pszczoły które nisko przy podłodze latają. Bose stopy muszą wtedy uważać. Bose stópki Nadii tym bardziej. Patrzę na nią i mogłabym zjeść ją całą. Mówi już swoim językiem, rządzi Anką, płacz ma na zawołanie jak i śmiech. Gestykuluje, rozmawia przez telefon, przerzuca oczkami, tańczy, wywija bioderkami, kręci pupką machając przy tym ręką na znak, że chce dosięgnąć gwiazd. Jest królewną.

Wczoraj małe zwątpienie w siły własne, w radość z tego co jest, pomyślałam jak zwykły zachłanny i niepokorny człek bez wiary. Z głupim pytaniem: dlaczego ja? Dlaczego stało się co się stało, dlaczego nie potrafi mi to wyjść z głowy, dlaczego teraz dodatkowo to „coś obcego”, dlaczego nie już a przyjdzie czekać dopiero po naszym dniu. Dlaczego?

Dziś już lepiej. Wyszłam do ludzi. Pomarańczowe kwiaty. Praca. Znowu ustawiłam się do pionu. Pomogło to co zwykle. Jej uśmiech w grocie. Ręce; Jej delikatne wyciągnięte ręce. Zdrowaś... Nie ma innego wyjścia jak dalej zwyczajnie cieszyć się tym co jest, dmuchać na to co gorące, kochać tak jak sie kochało a nawet więcej, cierpliwość i pokorę przełożyć na przód i robić swoje.

„to że jeśli nie wiesz dokąd iść
sama cię droga poprowadzi”




a potem czytam TO trzęsą mi się ręce, serce bije mocno, czuję niemoc albo ogromną moc właśnie.

a jeszcze potem.
zrobiliśmy sobie listę miliona spraw do załatwienia przed. powoli dobrym dość tempem wszystko zaczyna układać się w dobrą układankę całości. oby tak dalej.

8 komentarzy:

mary pisze...

trzeba życ dalej i cieszyc sie tym co jest, bo potem moze byc tak jak właśnie jak tam gdzie weszłaś i przeczytałaś i ta niemoc.
Trzeba chwytac miłość, radosc, nie trzymac sie przeszłości tylko zyc chwila i codzien przezywac ten 28 pazdiernika.. :)podzrawiam

PT pisze...

czytam właśnie TO
no jestem lekko w szoku.
cóż. pięknie żyła. już Jej lepiej.

mary pisze...

powoli, spokojnie a wszystko na pewno sie poukłada i bedzie cudnie.. :)

ps. foty tego pana są przepiekne..

olga pisze...

ech.
życie choć piękne tak krótkie jest...
pamiętam ich zdjęcia w częstochowie.
mała drobna dziewczyna z miłością w oczach.

a Wam to gratuluje sprawnego załatwiania spraw. no i trzymam kciuki za Twoje samopoczucie. nie załamuj się nigdy!

andalo pisze...

dokładnie tak. sens tego, co trudne, może być widoczny dopiero po dłuższym, dłuższym czasie, a póki co trzeba cierpliwie czekać aż się odsłoni. i dalej robić swoje. a nade wszystko ufać Jemu. bo przygotował dla Was jeszcze mnóstwo chwil szczęścia i radości, nie tylko 28 października, ale też i później.

Siencja pisze...

Ja też lubię to czytać. Kocham podróże. Te dalekie i te bliziutkie też. Pierwszą połowę lipca spędziłam nad naszym Morzem. Było tak cudnie, że chciałabym znowu tam pojechać - jeszcze tego lata.
Gratulacje z okazji zbliżającego się ślubu. Gdy napisałaś o zaręczynach, nie sądziłam, że ślub będzie jeszcze w tym roku, a tu proszę... Pięknie. Z całego serduszka życzę Wam dużo Miłości i piękna na każdy dzień.

Elik pisze...

Pięknie. Miała marzenia, a co więcej miała odwagę by je realizować. Najzabawniejsze jest to, że taka odwaga drzemie w kazdym z nas, trzeba ją tylko znaleźć, obudzić i dać się porwać.
Trzymam za Was kciuki. Wierzę, że będzie dobrze. :)

cuda-wianki pisze...

góry też kocham. zawsze je odwiedzałam i dlatego myślałam, że nie potrzebuję morza. a teraz i morze pokochałam...